Miał 1,5 promila i „genialny” plan. Wpadł, bo holował samochód sunący dachem po asfalcie

  • Autor:
    Paweł Kowalczyk
  • 5 sty, 2026

Nietypowy finał miało zdarzenie drogowe, do którego doszło 2 stycznia w miejscowości Rząsiny. Zgłoszenie o wypadku trafiło do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim, jednak po przyjeździe służb na miejsce okazało się, że… samochodu w rowie już nie ma.

W godzinach popołudniowych na stanowisko kierowania lwóweckiej komendy wpłynęło powiadomienie z telefonu komórkowego o zdarzeniu drogowym. Zgłaszający wskazał dokładną lokalizację, dlatego natychmiast skierowano tam policję oraz inne służby ratunkowe.

Po dotarciu na miejsce funkcjonariusze zauważyli, że pojazd, który według zgłoszenia miał znajdować się w rowie, stoi około 100 metrów dalej. Szybko ustalono, co się wydarzyło. 32-letni mieszkaniec powiatu lwóweckiego, kierując fordem, wpadł w poślizg i zjechał do przydrożnego rowu. Zamiast czekać na przyjazd służb, postanowił jak najszybciej „uprzątnąć” auto z miejsca zdarzenia.

Mężczyzna poprosił inną osobę o pomoc w odholowaniu pojazdu. Samochód, który nie znajdował się na kołach, był ciągnięty… na dachu. Powód pośpiechu wyszedł na jaw podczas policyjnej kontroli. Badanie alkomatem wykazało, że kierujący miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie.

32-latek został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, do którego się przyznał. Za to przestępstwo grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Prowadzenie pojazdu po alkoholu to ogromne zagrożenie dla życia i zdrowia – zarówno samego kierowcy, jak i innych uczestników ruchu drogowego.

Ostatnie: