Bambusowe rusztowania pod lupą po tragicznym pożarze w Hongkongu

 

Bambusowe rusztowania znalazły się w centrum uwagi po tragicznym pożarze w Hongkongu, w którym życie straciło co najmniej 55 osób, a setki uznaje się za zaginione. Ogień, który wybuchł na rusztowaniu remontowanego osiedla w dzielnicy Tai Po, stał się najtragiczniejszym od ponad stu lat i wywołał dyskusję o bezpieczeństwie konstrukcji, które przez dekady były symbolem miasta.

W Hongkongu wciąż powszechnie wykorzystuje się rusztowania z bambusa podczas remontów budynków, niekiedy stojące przy fasadach miesiącami. Konstrukcje te budują wyspecjalizowani monterzy, potocznie nazywani „pająkami”, którzy wiążą długie tyczki bambusowe w sieć przypominającą kratownicę, często osłanianą dodatkowo siatką zabezpieczającą. Bambus ceniony jest za lekkość, niski koszt, łatwość transportu i możliwość szybkiego montażu nawet tam, gdzie użycie dźwigu byłoby niemożliwe. Mimo dostępności rusztowań metalowych tradycyjna technika trzyma się mocno, także z powodów kulturowych i przyzwyczajenia branży. Szacuje się, że w Hongkongu nadal pracuje około 4 tysięcy monterów, choć liczba ta stopniowo maleje.

Jak poinformował portal Aljazeera bezpieczeństwo stosowania bambusa od dawna budziło obawy, a wcześniej dotyczyły one głównie samych pracowników. W latach 2018–2024 odnotowano 22 śmiertelne wypadki związane z rusztowaniami tego typu. Eksperci podkreślają, że bambus jest materiałem łatwopalnym, mniej stabilnym od stali i stopniowo powinien być wycofywany z dużych realizacji. W ich ocenie może nadal sprawdzać się w drobnych pracach, lecz w przypadku rusztowania obejmującego całą elewację budynku wskazana byłaby regulacja ograniczająca jego maksymalny zakres użycia.

W pożarze w Tai Po bambus odegrał kluczową rolę w szybkim rozprzestrzenieniu ognia. Ogień wspinał się po rusztowaniu pionowo, z łatwością przenosząc się na kolejne kondygnacje. Wysoka temperatura doprowadzała do pękania szyb lub wdzierała się do mieszkań przez otwarte okna, wywołując efekt kaskadowy. Pożar obejmował kolejne piętra oraz sąsiednie wieże, co finalnie doprowadziło do objęcia ogniem siedmiu bloków mieszkalnych.

Na rozwój tragedii wpłynęły również inne czynniki. Władze potwierdziły, że siatka osłaniająca rusztowanie nie spełniała wymogów przeciwpożarowych, a w oknach części wspólnych budynków znajdowały się łatwopalne płyty styropianowe. Zatrzymano dwóch dyrektorów firmy wykonującej prace oraz konsultanta odpowiedzialnego za nadzór techniczny. Szef administracji Hongkongu zapowiedział szeroko zakrojone kontrole wszystkich remontowanych osiedli, obejmujące zarówno rusztowania, jak i stosowane materiały.

Tragedia w Tai Po pokazała, że choć bambusowe rusztowania są częścią lokalnej tradycji i nadal mają wiele praktycznych zalet, to przy dużych projektach mogą znacząco zwiększać ryzyko rozwoju pożaru. Dyskusja o ich przyszłości nabiera tempa, a konsekwencje tej katastrofy najpewniej doprowadzą do zmian w przepisach oraz nadzorze nad inwestycjami budowlanymi w mieście.

Popularne:

Zadzwonił na policję, że jest poszukiwany i chce iść do więzienia, bo partnerka go denerwuje

40-letni mieszkaniec Piekar Śląskich zadzwonił na Policję i oświadczył,...

51-latek zabłądził i noc spędził na przystanku. Policjanci pomogli mężczyźnie

Funkcjonariusze Komisariatu Policji w Małogoszczu po raz kolejny udowodnili,...

11-latka zaginęła po wizycie u koleżanki. Dzięki czujności kierowcy autobusu dziewczynka wróciła do domu

Wczoraj po godzinie 20:00 zakończyły się intensywne poszukiwania 11-letniej...

21-latek potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany w swoim domu

Policjanci wyjaśniają okoliczności wczorajszego potrącenia pieszego przy Alei Spółdzielczości...

Zjechał na przeciwny pas i uderzył w drzewo. Dwóch mężczyzn zginęło

Rybniccy policjanci wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku, do którego doszło...