Dzięki szybkiej reakcji i wrażliwości wieruszowskiego dzielnicowego udało się odnaleźć bezdomnego mężczyznę, który od kilku dni nocował na mrozie.
41-latek został znaleziony wychłodzony kilka kilometrów od miejsca, w którym ostatnio go widziano. Trafił pod opiekę Ośrodka Interwencji Kryzysowej, a jego życie nie było już zagrożone.
Mł. asp. Sylwester Kozera, będąc po służbie, otrzymał informację od mieszkańców gminy Lututów, że pod wiaduktem w miejscowości Kłoniczki–Chojny przebywa bezdomny mężczyzna. Ponieważ od kilku dni panowały niskie temperatury, policjant zareagował natychmiast – skontaktował się ze zgłaszającym, ustalił szczegóły i przekazał je kolegom z komisariatu.
Skierowany na miejsce patrol rozpoczął poszukiwania. Pod wiaduktem nikogo nie było, jednak policjanci zauważyli na śniegu wyraźne ślady butów prowadzące w stronę pól i lasu. Postanowili ruszyć tropem, podejrzewając, że może to być jedyna szansa na odnalezienie mężczyzny zanim dojdzie do wychłodzenia.
Po około 45 minutach marszu i przejściu blisko 2,5 kilometra funkcjonariusze natknęli się na ambonę myśliwską. W środku siedział zmarznięty 41-latek. Mężczyzna – mieszkaniec województwa śląskiego – wyznał policjantom, że od dwóch lat jest bezdomny i nie ma jedzenia. Funkcjonariusze zapewnili mu ciepły posiłek, a następnie we współpracy z MGOPS w Lututowie zorganizowali transport i pobyt w ośrodku oferującym pomoc kryzysową.
Dzięki empatii i zaangażowaniu dzielnicowego oraz działaniu całego patrolu udało się zapobiec tragedii.
To zdarzenie przypomina, jak ważne jest reagowanie, gdy widzimy osobę narażoną na zimno i brak schronienia. W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia zawsze należy dzwonić pod numer 112 — jeden telefon może uratować człowieka.