Putin szkoli już nawet dzieci. Rosja szykuje się na długa wojnę?

  • 24 sie, 2025

Nad brzegiem Donu w obwodzie rostowskim 83 dzieci w wieku 8–17 lat przeszło intensywny „marsz szlakiem”: czołganie w piasku i w wodzie, rzuty granatem oraz pracę z bronią — część egzemplarzy była prawdziwa, część to atrapy.

Zajęcia prowadzili żołnierze z doświadczeniem frontowym, a organizatorem był kozacki ośrodek kadetów. Władze nazywają to wychowaniem patriotycznym; obrońcy praw dziecka z „Ne Normy” mówią wprost o indoktrynacji.

Jednym z uczestników był ośmiolatek, który za „najfajniejsze” uznał rzucanie granatem i „strzały na sucho”. Starsi chłopcy deklarowali, że chcą wiązać przyszłość z wojskiem; instruktorzy mówili o dyscyplinie i pracy zespołowej. Trening odbył się kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Ukrainą.

To nie incydent z marginesu. Od roku szkolnego 2022/2023 rosyjska szkoła została ustawiona na kurs „patriotyczny”: poniedziałkowe apele z flagą i hymnem, obowiązkowe „Rozmowy o ważnym”, a w programie — elementy szkolenia wojskowego.

Równolegle państwowe i prorządowe organizacje młodzieżowe rozbudowują sieć klubów i obozów, w których dzieci uczą się m.in. pilotażu dronów, taktyki i posługiwania granatami. Reportaże z regionów przyfrontowych (m.in. Biełgorod, Kursk) pokazują, że wojenne narracje i treningi stały się codziennością szkolnej i pozaszkolnej rutyny.

Rosja systemowo militaryzuje dzieciństwo. Obóz nad Donem nie jest wyjątkiem, tylko wizytówką szerszego trendu: szkoła, kluby i lokalne samorządu ciągną w tę samą stronę — ku społeczeństwu „w mundurze”.

Dla jednych to „wychowanie obywatelskie”, dla innych — przygotowywanie najmłodszych do roli żołnierza i służbie ojczyźnie . Tu nie ma złudzeń: skala i tempo pokazują strategię państwa, a nie spontaniczny zryw. Ktoś przygotowuje się na długą wojnę.

Ostatnie: