Pracownik szpitala po pracy atakował ludzi. Został zatrzymany

Z zimną krwią atakował przypadkowe ofiary, zbliżając się do nich od tyłu i wbijając im nóż w plecy. Ten bezwzględny szaleniec zaatakował co najmniej pięć osób w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Niedawno został zidentyfikowany jako 27-letni pracownik szpitala na Brooklynie. Lokalna społeczność była sparaliżowana strachem, a policyjna obława na niego trwała blisko dwa tygodnie. Schwytano go w środę. To Jermain Rigueur, 27-letni pracownik recepcji szpitala Woodhull.

Seria ataków, których NYPD podejrzewa tego mężczyznę, rozpoczęła się 8 stycznia. Jego pierwszą ofiarą był 61-latek, który został ugodzony nożem w plecy w drodze do pralni przy 137th Avenue i 157th Street.

W tym tygodniu szaleniec zaatakował 34-latkę, która we wtorek tuż po północy wysiadała z autobusu na Guy Brewer Boulevard i 134th Avenue, wracając do domu z pracy na lotnisku LaGuardia.

Trzy kolejne osoby zostały dźgnięte nożem w środę rano. Jedną z ofiar był 74-letni mężczyzna, który zawoził żonę do pracy. Po ataku pobiegł do pobliskiej pralni, aby zadzwonić na policję.

Trafił do szpitala Woodhull, gdzie pracował podejrzany. W ciągu godziny po tym zdarzeniu Rigueur dźgnął nożem kolejne dwie osoby, w tym 41-latkę, która szła do swojego samochodu. Mężczyzna minął ją w milczeniu, a następnie odwrócił się i zaatakował.

Tego samego dnia policja ogłosiła alarm na konferencji prasowej i opublikowała zdjęcia podejrzanego. „Mamy niezidentyfikowaną osobę, która spaceruje po ulicy i przypadkowo dźgnęła ludzi nożem myśliwskim” – ostrzegł szef patroli NYPD, John Chell, w środę.

Kilka godzin później udało się złapać podejrzanego. W czwartek Rigueur został oskarżony o pięć prób morderstwa. Policja w Nowym Jorku bada również, czy to on odpowiada za środowy atak na peronie metra w Brooklynie.