Złotów – Policjant po służbie zatrzymał nietrzeźwego kierowcę

Złotów – Policjant po służbie zatrzymał nietrzeźwego kierowcę

Szybka reakcja i spostrzegawczość policjanta z Wydziału Kryminalnego złotowskiej komendy zakończyła niebezpieczną jazdę pijanego kierowcy. 67-latek, który jechał osobowym volkswagenem niszcząc po drodze znaki drogowe miał ponad dwa i pół promila alkoholu w organizmie. Funkcjonariusz uniemożliwił kierującemu dalszą jazdę, niebawem mężczyzna odpowie za swoje zachowanie przed sądem.

Policjantem jest się przez całą dobę. Tym razem udowodnił to funkcjonariusz z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Złotowie. 25 kwietnia br. wracając ze służby zauważył on na ul. Staszica jadącego z dużą prędkością volkswagena, który poruszał się środkiem drogi.  Jak się później okazało ten sam kierowca na ul. Norwida taranował znajdujące się na wysepkach znaki drogowe.


Policjant, wykorzystując dogodny moment udaremnił dalszą jazdę nieodpowiedzialnemu mężczyźnie i wezwał patrol Policji. Już pierwsze chwile interwencji pokazały, że podejrzenia policjanta były słuszne. Z mężczyzną był utrudniony kontakt. Miał bełkotliwą mowę i czuć było od niego wyraźnie alkohol. Alkomat wykazał w organizmie 67-latka ponad dwa i pół promila alkoholu.


Mężczyzna niebawem odpowie za swoje postępowanie przed sądem. Przypominamy, że jazda pod wpływem alkoholu to jedna z najgorszych decyzji, jaką możemy podjąć w naszym życiu. Nie zapominajmy, że może być ona przyczyną ludzkich tragedii.


Przypominamy, że za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środków odurzających, grozi kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności.


Dodatkowo sąd obligatoryjnie orzeka zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów, albo pojazdów określonego rodzaju na okres nie krótszy niż 3 lata oraz orzeka świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości co najmniej 5 tys. złotych.


 


 


Maciej Forecki/PG



Źródło: www.wielkopolska.policja.gov.pl

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*